niedziela, 31 sierpnia 2014

Rozdział 1

-Idziesz Beatrice?-spytał Tobias wyciągając do mnie rękę.
-Pewnie, że tak-mówiąc to złapałam jego dłoń. Dogoniliśmy resztę naszej paczki.
-Wyglądasz, jakbyś była niewyspana-stwierdziła Annie.
-Nie, nie jestem-rzuciłam.
A jednak byłam. Wczoraj do późna biegałam. Musiałam oderwać się od swoich myśli, a tylko bieganie mi na to pozwalało. A później myślałam o tym, ile mam do ukrycia, o tym, że nikt nic o mnie nie wie.
-A wy?-spytałam, żeby odwrócić od siebie uwagę znajomych.-Co wczoraj robiliście?
-Ja i Alice byłyśmy na basenie-powiedziała z uśmiechem Annie.
-A my z Marcusem graliśmy w bilarda u niego w domu-rzucił Harry.
-A ty Tobias?-spytała Alice.
-Playstation, telewizja, tenis, to co zwykle-mrukną Tobias, mój chłopak.
   Chodziłam do nowej szkoły dopiero od dwóch tygodni i już miałam chłopaka. Tobias był lubiany. Skupiał wokół siebie paczkę przyjaciół. Należeli do niej ci najbogatsi, co nieco komplikowało mi sprawę, ale dopóki znajdowałam w szafie markowe ciuchy, które jeszcze całkiem nie wyszły z mody, mogłam być spokojna.
   Wkrótce całą klasą dodarliśmy pod pracownie matematyczną. Muszę przyznać, że jestem naprawdę kiepska z matematyki. W ogóle nie idą mi przedmioty ścisłe, a na tej lekcji mieliśmy mieć kartkówkę. Chwilę po dzwonku z grupą innych uczniów przecisnęliśmy się przez drzwi klasy. Kiedy weszliśmy do sali Tobias pocałował mnie przelotnie i ruszył do swojej ławki, a ja do swojej. Na moje nieszczęście siedziałam w pierwszym rzędzie, miałam mniej okazji do ściągania, a ono było moją ostatnią deską ratunku na tej kartkówce. Może uda się coś podpatrzeć od Kate, z którą siedziałam. Dostaliśmy kartki. Na szczęście były na nich odpowiedzi A, B, C, więc może chociaż część udało mi się trafić. Po lekcji wyszliśmy całą grupą na dziedziniec. Całą grupą to znaczy Tobias, Annie, Alice, Marcus, Harry i ja. Najbardziej z nich wszystkich lubiłam Alice, ale i to było względne. Właściwie nikogo z nich nie lubiłam. Wszyscy mięli bogatych rodziców. Wszyscy wyjątkowo wyglądali. I wszyscy w wyjątkowo odrzucający sposób posługiwali się i jednym i drugim-pieniędzmi i wyglądem.
   Może i nie powinnam ich oceniać, bo jeszcze jakiś czas temu sama byłam podobna do nich. Jednak teraz wydaje mi się to obrzydliwe.
-O czym myślisz?-spytał mój chłopak.
-O teście z biologii-odparłam.
-Ach-mruknął tylko i pocałował mnie przeciągle.
-Błagam, nie róbcie tego publicznie-jęknął Marcus, jednak Tobias nic sobie z tego nie robił i dalej mnie całował. Po chwili oderwałam się od niego.
-Jestem głodna-stwierdziłam i wyjęłam z torby kanapkę z wędliną. Zaczęłam ją powoli jeść. Gdy skończyłam udałam się do kosza, by wyrzucić folię, w którą kanapka była zawinięta i wepchnęłam sobie do buzi dwie miętowe gumy. Kiedy usiadłam na kolanach Tobiasa zauważyłam Nikiego. Wiedziałam, że nie wolno mi nawet na niego jawnie patrzeć, więc starałam się to robić bardzo dyskretnie, ale nie potrafiłam oderwać swoich brązowych oczu od jego idealnie błękitnych tęczówek. Postanowiłam spytać o niego Tobiasa. Bo nadal nie miałam pojęcia co takiego skrywa ten chłopak i dlaczego wszyscy schodzą mu z drogi.
-Tobias, o co chodzi z tamtym chłopakiem?-mówiąc to dyskretnie wskazałam w jego stronę. Uśmiech, który jeszcze przed chwilą zdobił twarz mojego chłopaka zniknął, a on sam znieruchomiał.
-Powiem ci, ale nigdy więcej o nim nie mów, nie pytaj o niego. To jest Niki. Jakiś czas temu zmarła jego matka, a on wdał się w nieciekawe towarzystwo i zaczął się bardzo dziwnie zachowywać, a odkąd miał sprawę w sądzie i pobił jakiegoś dzieciaka wszyscy schodzą mu z drogi. Wiesz co chciałaś wiedzieć, a teraz żadnych pytań-powiedział głosem wyzutym z emocji.
-Ale co to znaczy, że zaczął się dziwnie zachowywać?-mimo wszystko spytałam.
-Powiedziałem, żadnych pytań. Nie myśl o tym-tutaj zrobił dłuższą pauzę.-Takie piękne i idealne dziewczyny jak ty nie powinny zawracać sobie głowy takimi dziwakami-ostatnie słowo powiedział swoim dawnym tonem, a uśmiech wrócił. Po chwili wdał się w dyskusję z resztą grupy. Wszyscy zachowywali się tak, jakby tej rozmowy w ogóle nie było. Myślałam o tej sprawie cały dzień, dlatego reszta lekcji minęła mi niepostrzeżenie szybko. Do domu wracałam wraz z resztą paczki autobusem, ponieważ nikt z nas nie miał jeszcze prawa jazdy. Tobias i Markus wysiedli przystanek wcześniej ode mnie, Alice, Annie i Harrego. Ta trójka przyjaciół mieszkała praktycznie obok siebie. Ja skręciłam kilka ulic wcześniej, do nowego osiedla apartamentowców. Kiedy upewniłam się, że nikt ze znajomych mnie nie widzi przeszłam przez most, który prowadził do parku, a ten z kolei kończył się przy jednym z blokowisk, w którym teraz mieszkam. Weszłam na najwyższe piętro i otworzyłam drzwi do mieszkania. Zastałam w nim...

_________________________
Przepraszam, że tak kończę, ale nie mogłam się powstrzymać ;) Liczę na wasze komentarze :) Pisać dalej??

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz